Masażysta w drodze, czyli o potrzebie bezpośrednich relacji

Masażysta w drodze, czyli o potrzebie bezpośrednich relacji

Kiedy podczas spotkania wiele lat temu powiedziałem adeptom sztuki masażu o potrzebie bycia masażystą w drodze, miałem na myśli symbolikę min.: rozwoju zawodowego, osobistego, ale także drogę w dosłownym znaczeniu, obserwowanie, poznawanie, bezpośrednie doświadczanie. Nie wiedziałem że będą to tak ważne słowa także dla mnie w przyszłości, w sensie zawodowym i rozwoju osobistym. Dzisiaj coraz więcej osób korzysta nie tylko z zabiegów tzw. mobilnych w obrębie danej miejscowości, ale potrafią zabiegać także o to, aby w wyjątkowych sytuacjach przyjechać do innego miasta, miejsca, na specjalne życzenie lub po prostu z potrzeby sytuacji.

Piotr Szczotka masażysta w drodze

Bycie w drodze, odnosi się do możliwości bezpośrednich relacjach zarówno z przypadkowo spotkanymi ludźmi, podczas właściwej praktyki z klientami, ale także na konferencjach i szkoleniach. Dzisiaj doceniam relacje bezpośrednie z ludźmi jak nigdy dotąd. Artykuły czy książki, są tylko pewną formą relacji, nawet jeśli docierają do ciebie reakcje na to co piszesz, to zaledwie namiastka. Kontakty przez internet owszem służą relacjom, w pewnym stopniu poznawaniu, ale to także namiastka realnego Świata, który po konfrontacji z rzeczywistością okazuje się zupełnie inny.

 

Relacje z przypadkowymi ludźmi w drodze to piękne, budujące doświadczenie. Zwłaszcza jeśli korzystasz z publicznych środków transportu, rozmowy dają wiele do myślenia. Konfrontują z tym co ludzie myślą na temat danej profesji, jakie są ich faktyczne doświadczenia, odczucia. Rozmowy spontaniczne podczas podróży czasem schodzą na temat zdrowia i podobne tematy. Rzadko rozpoczynam sam takie rozmowy, ale często rozmówcy interesują się tym, co jest w tak dużym pokrowcu. Na przecież nie laptop :). I zaczyna się.

Jeśli myślisz że ludzie powinni wiedzieć co nieco przykładowo na temat masażu lub pracy z ciałem, możesz się bardzo zdziwić. Nawet jeśli ktoś sporadycznie korzysta z zabiegów to inaczej odbiera je pacjent z konkretnymi schorzeniami, klient w kurorcie lub w Spa, ktoś kto jest wsparciem dla niepełnosprawnych, a jeszcze inaczej jeśli spotkasz innego praktyka.

Konferencyjne relacje. Tu zależy na ile ludzie potrafią być otwarci i szczerzy w rozmowie. Słyszałem niejednokrotnie pytanie: – Masz dobrze prosperującą praktykę w gabinecie, publikujesz, prowadzisz warsztaty, szkolenia, a chce ci się jeszcze jeździć do klientów?

To nie jest tylko kwestia chęci, ale po prostu jest wpisane w nasz zawód. Można nie praktykować mobilnie, ale praktyka jest wtedy uboższa. Bezpośrednie relacje w domu, firmie u klientów, sporadycznie w hotelach, daje wiele doświadczeń o które trudniej jedynie na miejscu w gabinecie. Bywa że osoba nie może dojechać, innym razem pracuje w domu, jeszcze w innym przypadku wymaga zabiegów domowych, matka z dziećmi lub zabiegana osoba praktykująca wolny zawód, itp. Na terenie firmy lub podczas wyjazdów widzisz zupełnie inny obraz relacji zawodowych pomiędzy pracownikami. Ale wszędzie jest potrzebna niesamowita dyskrecja i skupienie nie tylko na samych zabiegach, sesjach, ale i na wypowiedzianym słowie. Tak budujesz dobre relacje, zaufanie i poczucie bezpieczeństwa.

Można nie praktykować zabiegów mobilnie, ale w sumie powstaje pytanie, czy rozumiesz tożsamość i dziedzictwo swojej profesji?

Szkolenia w kameralnych warunkach. To także zupełnie inne doświadczenie relacji. Przez lata obserwowałem duże grupy na szkoleniach i to z obu stron. Wpierw jest baczne badanie kto, co sobą reprezentuje, potem zachwalanie kto, co dokonał, z jakimi trudnymi sytuacjami miał do czynienie, itp. Dopiero potem jakoś grupa się układa, topnieją lody, powoli zmieniają się relacje i można spokojniej pracować. Choć z wymianą doświadczeń różnie to bywa. Czasem musisz sie przebić przez grę pozorów, wysłuchać kto, co już nie skończył, w czym uczestniczył, itd. Próbujesz skupiać uwagę na danej koncepcji, opracowaniu, ale od razu widzisz „inwencję twórczą” zanim jeszcze cokolwiek sobie z nowego programu ugruntują. Nie chodzi tu o umiejętność prowadzenia grupy, ale o potrzebne skupienie.

Odkąd postawiłem na szkolenia w kameralnych grupach i wyjazdowo, poznaję lepiej nie tylko możliwości uczestników, ale jest czas na spokojniejszą wymianę doświadczeń. Ludzie są bardziej otwarci, szczerzy, słowem powstają zupełnie inne relacje. Poza tym jeśli na zajęcia przychodzą zaproszeni goście, czasem ich klienci, masz pewien wgląd w środowiska w których faktycznie pracują. Tym samym wbrew powszechnym opiniom, mniejsze miasteczka mogą pozytywnie zaskoczyć, a duże miasta, no cóż różnie to bywa.

Praca w kameralnych grupach, wyjazdowo ma jeszcze inne plusy, pozwala zaoszczędzić uczestnikom na wyjazdach: podróże i inne koszty. Pracując z daną grupą z jednej firmy, gabinetu lub środowiska, doświadczasz nieco innych relacji. Jeśli są już na szkoleniu to dokładnie wiedzą po co. To także wymaga innego zorganizowania siebie i pracując na ich terenie chociaż w niewielkim stopniu poznajesz specyfikę różnych środowisk, zwłaszcza jeśli są to znajomi z branży.

Bycie w drodze wymusza inne nastawienie, czasem potrzebę spontaniczności i nie zawsze jest to łatwe, fakt. Tu pojawiają się nowe wyzwania. Jako masażysta musisz sobie uświadomić, że przychodzący na zabiegi klienci lub pacjenci mają swój bagaż doświadczeń. Czasem korzystający z zabiegów sam fakt zdecydowania się i pojawienia na zabiegach traktują jako aktywność. Choć w rzeczy samej zabiegi, sesje, są w większości w sensie fizykalnym zabiegami biernymi. Na innych poziomach: psychicznym, emocjonalnym bywa różnie.

Podczas spotkań, konferencji i szkoleń musi minąć pewien okres aby ludzie oswoili się ze sobą. Tu kunszt prowadzenia grupy, docelowy temat szkolenia lub wykładu jest czasem sprawą drugorzędna. Potrzebna jest intuicja, stworzenie na ile się da odpowiednich relacji. Ale będąc w drodze masz jeszcze dodatkowy wgląd w specyfikę różnych miast, miejsc, firm, gabinetów, ośrodków, środowisk. Tym samym nie zakładasz z góry że od A do Z przeprowadzisz spotkanie w zaplanowany sposób. Budując dobre relacje w mniejszej grupie, udaje się bliżej poznać oczekiwania ludzi. A jako że w tym zawodzie interpersonalne relacje są podstawą, masz większe szanse na informacje zwrotne i poczucie integracji w grupie.

Natomiast relacje z klientami, pacjentami są podstawą aby rozpoznać ich oczekiwania, priorytety, dążenia, czy też potrzebę rozwoju. O wiele trudniej budować relacje z osobami dodatkowo zestresowanymi którzy przykładowo pojawili się, ale jadąc na zabiegi w korkach.

Tak czy inaczej praktykując zawód związany z budowaniem odpowiednich relacji, warto się nad tym zastanowić. W wielu przypadkach bycie samemu w drodze, buduje szybsze porozumienie.

Ufam, iż artykuł przybliża specyfikę naszej pracy zarówno tym co dopiero zaczynają jak i korzystających klientom, pacjentom.

Autor Piotr Szczotka, masażysta w drodze. Artykuł pierwotnie umieszczony na www.bodywork.com.pl

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s